Cucumbrove

Travelling. Cycling. Hiking. Eating.

Austria

Rowerem wokół jeziora Zeller See

Trasa: Rowerem wokół Zeller See (Niedernsill – Kaprun – Zell am See)

Dystans:  45 km

Przewyższenia: 147 m

Czas jazdy: 2h 25min

Kontynuując rowerowe szaleństwo w Austrii, postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę rowerem wokół Zeller See.

Ponownie byliśmy pozytywnie zaskoczeni przygotowaniem tras rowerowych oraz ich oznakowaniem.

Za punkt startowy obraliśmy miasteczko Niedernsill, gdzie udało nam się bezpłatnie zaparkować busa (to nie ten czerwony…) koło stacji kolejowej.

Sama trasa wokół jeziora wydała nam się zbyt krótka, więc postanowiliśmy ją trochę wydłużyć i zacząć kilka miasteczek wcześniej.

Była to dobra decyzja, ponieważ dzięki temu przejechaliśmy bardzo malowniczym  fragmentem Tauernradweg.

Początkowo trasa biegła bocznymi, asfaltowymi uliczkami, na których ruch samochodowy był znikomy. Jeśli chodzi o innych uczestników, mijali nas głównie rowerzyści.

Natomiast widoki były przepiękne! Austriackie łąki i pastwiska z soczystą, zieloną trawą, nad którymi piętrzyły  się góry porośnięte lasami.

Jeżeli chodzi o oznakowanie tras, bardzo ciężko byłoby się zgubić, ponieważ na każdym rozdrożu rozstawione były drogowskazy. Dzięki temu bez większego zastanawiania się, mogliśmy jechać przed siebie.

W trakcie wycieczki, co jakiś czas wjeżdżaliśmy do mniejszych lub większych, klimatycznych austriackich miasteczek.

Po przejechaniu około 11 km wjechaliśmy do miejscowości Kaprun. Jest to znany kurort zimowy, leżący u stóp lodowca Kitzsteinhorn, który w końcu także ukazał się naszym oczom.

Dodatkowo ciekawostką jest to, że znajduje się tam najwyżej położony punkt widokowy w Austrii, czyli platforma panoramiczna „Top of Salzburg”, która znajduje się na wysokości 3029 m n.p.m.

Więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj: https://www.kitzsteinhorn.at/pl

Dalsza część trasy, biegła wydzieloną ścieżką rowerową, która była wyłączona z ruchu samochodowego.

Dojechaliśmy nią do rzeki Salzach i dalej aż do głównej drogi. Minęliśmy także lotnisko, a nad naszymi głowami co parę minut przelatywały awionetki, które na nim lądowały.

W końcu po około 18 km pedałowania dojechaliśmy do celu naszej wycieczki, czyli do jeziora Zeller See.

Wokół jeziora poprowadzona jest świetnie przygotowana ścieżka rowerowa oraz piesza. Dodatkowo oferuje ono wiele atrakcji – od żeglowania, przez surfing, po pływanie na desce z wiosłem.

Nie mogliśmy się napatrzeć na błękit wody, w którego tafli odbijały się otaczające jezioro góry. Możecie mi wierzyć lub nie, ale te widoki były wręcz baśniowe. Dlatego warto zobaczyć to na własne oczy.

Jeśli chodzi o infrastrukturę wokół jeziora, to jest ona bardzo dobrze rozwinięta. Znajduje się tam wiele kawiarni i restauracji.

Postanowiliśmy więc zatrzymać się na małe co nieco. Usiedliśmy w ogródku jednej z kawiarni i zamówiliśmy strudel z jabłkami (Apfelstrudel) oraz kawę. Było naprawdę pysznie!

Dalej ruszyliśmy w drogę powrotną, która w większej części prowadziła tą samą trasą.

Cała wycieczka była mało wymagająca technicznie. No może oprócz ilości przejechanych kilometrów. Trasa była raczej płaska, z niewielkimi podjazdami, szczególnie w stronę Zell am See.

Jeżeli ktokolwiek z Was będzie szukał inspiracji na wycieczkę rowerową w Austrii, to serdecznie polecam wybrać się w tę trasę, wśród natury i pięknych krajobrazów.

Polecam również wycieczkę Doliną Krimmler Achental, którą opisałam w poprzednim wpisie: Rowerem wśród Alp: Dolina Krimmler Achental

Ślad wycieczki zapisany w aplikacji Garmin Connect
Profil przewyższenia z aplikacji Garmin Connect

Rowerem wśród alpejskich szczytów - Dolina Krimmler Achental

Trasa: Wodospady Krimml – Dolina Krimmler Achental

Dystans:  34 km

Przewyższenia: 413 m

Czas jazdy: 2h 45min

Austria od zawsze kojarzyła mi się przede wszystkim z zimowym szaleństwem na alpejskich stokach narciarskich…

Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że ma dużo więcej do zaoferowania. Także dla rowerowych zapaleńców. Dolina Krimmler Achental  pokonana przez nas rowerem, zmieniła moje postrzeganie Austrii.

Tylko jak tam się dostać…?

Pewnego dnia w naszych głowach zrodził się pomysł zagranicznej wycieczki rowerowej. Rozwiązaniom, które się pojawiały i kalkulacjom nie było końca. Nie pomagała również sytuacja pandemiczna, przez którą praktycznie do kilku dni przed wyjazdem nie byliśmy pewni, czy będzie można gdziekolwiek wyjechać.

Ostatecznie wynajęliśmy 9-cio osobowego busa, w którym poprosiliśmy o wyjęcie ostatniego rzędu siedzeń, przez co zyskaliśmy dodatkową przestrzeń na rowery.

W ten oto sposób na początku września wyruszyliśmy pięcioosobową ekipą na tygodniowy podbój Austrii.

Dolina Krimmler Achental - Wodospady Krimml

Pierwszą atrakcją, na której bardzo nam zależało, żeby tam dotrzeć i ją zobaczyć były  wodospady Krimml oraz Dolina Krimmler Achental i zjeżdżenie jej rowerem.

Wodospad Krimml jest jednym z najwyższych w Europie, a woda spada tu trzema kaskadami, prawie 400 m w dół. 

Wzdłuż wodospadu poprowadzony jest pieszy szlak z wieloma platformami widokowymi. Niestety nie jest ona dostępna dla rowerzystów, więc musieliśmy znaleźć alternatywną trasę, aby dostać się ponad wodospad. Tam bowiem otwiera się najwyżej położona a zarazem najdłuższa dolina w Parku Narodowym Wysokie Taury – dolina Krimmler Achental.

Jedną z opcji było pokonanie mozolnego i stromego podjazdu o przewyższeniu 400 m biegnącego częściowo asfaltem i drogą szutrową. Jednak stwierdziliśmy, że będziemy zmęczeni zanim tak naprawdę rozpoczniemy naszą docelową trasę.

Dojechaliśmy do parkingu pod wodospadami, gdzie zostawiliśmy busa.

Spod znajdującej się koło parkingu pizzerii Cascata, kursuje rowerowe taxi – bus z przyczepą na rowery – który za 15 euro od osoby wywozi chętnych nad wodospad.

Tutaj link do strony: https://www.krimmler-tauernhaus.at/nationalpark-taxi/

Dzięki temu zaoszczędziliśmy około 40 min, a co ważniejsze sporo sił.

Nasza właściwa trasa rowerowa zaczyna się wraz z doliną biegnącą przez 20 km wzdłuż rzeki Krimmler Ache, która swój bieg rozpoczyna pod lodowcem. 

Początkowo ścieżka przebiega bardzo blisko rzeki, a przed nami zaczynają wyłaniać się pojedyncze szczyty.

Jednak widok jaki ukazuje się naszym oczom, po przejechaniu paru kilometrów, przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Przed nami pojawia się przepiękna U-kształtna dolina otoczona alpejskimi łąkami, pastwiskami oraz wysokimi 3 tysięcznikami.

Jak dotąd nasze polskie Tatry, robiły na mnie największe wrażenie, jednak potęga i wielkość tych alpejskich szczytów, spowodowały, że był to najpiękniejszy widok, który na długo zapadł mi w pamięć.

Cały czas jedziemy łagodnie wznoszącym się szutrowym szlakiem i towarzyszy nam jedynie szum wartkiego nurtu rzeki oraz dźwięk pasterskich dzwonków krów, rodem z reklamy czekolady Milka.

Można spotkać ich tutaj bardzo wiele, pasą się one dość blisko ścieżki. Co więcej, zdarza się im też, przechadzać się środkiem drogi. Takie osobniki mijamy z duszą na ramieniu, nie wiedząc co nas może spotkać.

Po drodze przejeżdżamy też przez kilka mostków, na których znajduje się elektryczny pastuch. Trzeba przejechać przez niego dość sprawnie, aby nie wplątał się on między szprychy. Jeden z naszych towarzyszy został delikatnie popieszczony prądem, przez to, że chwycił dodatkowo za metalową klamkę hamulca. Nie polecamy… 🙂

Na szczęście ludzi na szlaku nie ma zbyt wielu. Mijamy głównie starszych Austriaków spacerujących z kijkami, bądź takich, którzy wyprzedzają nas na rowerach elektrycznych (spryciarze!) i tych jest znacznie więcej. Jak widać przejechanie Doliny Krimmler Achental rowerem jest bardziej popularne.

Dzięki temu wycieczka jest bardzo przyjemna, można chłonąć ciszę, spokój oraz bliskość natury.

Gdzieniegdzie mijamy również małe drewniane chatki oraz obserwujemy cienkie strużki wodospadów sączących się wśród skał.

Wraz z dalszą jazdą daje się odczuć, że mimo iż łagodnie, ścieżka nieustannie wspina się coraz wyżej i wyżej. Przemierzamy kolejne zakręty, aż wreszcie przed nami wyłania się lodowiec, który znajduje się na końcu doliny.

W końcu docieramy do miejsca gdzie droga się urywa i z tego miejsca rozpoczyna się już jedynie szlak pieszy prowadzący na szczyt. Jesteśmy pod wrażeniem wielkości masywu górskiego, u którego podnóża się znajdujemy. Niestety nawet najlepsze zdjęcia nie są w stanie tego oddać.

Co ciekawe tuż za nim są już Włochy.

Robimy sobie przerwę na ciepłą herbatę i kanapki, ponieważ w takim miejscu wszystko smakuje wyśmienicie.

Pora jechać na dół! Na szczęście droga powrotna to sama przyjemność – 20 kilometrowy zjazd wśród pięknych widoków.

Po drodze postanawiamy zboczyć do znajdującej się przy trasie i istniejącej jak się okazało od 600 lat karczmy górskiej – Krimmler Tauernhaus. 

Zamawiamy tam zimne piwo oraz próbujemy lokalnego sera, który jest bardzo delikatny, kremowy i wygląda jak papirus.

Obok karczmy znajduje się też bardzo klimatyczny, drewniany kościółek, idealnie wpisujący się w alpejski krajobraz.

Ruszamy dalej, a naszym kolejnym przystankiem jest platforma widokowa znajdująca się na szczycie wodospadu Krimml. Można stąd obserwować ogromny masyw wody, który nagle urywa się i spada.

Następnie dojeżdżamy do punktu, w którym na początku naszej wycieczki wysadził nas pan taksówkarz – bardzo wąski, 300 m tunel, bez żadnego żadnego oświetlenia oraz z wodą kapiącą nam na głowy.

Stąd już mamy jedynie do pokonania stromy zjazd, którym docieramy do parkingu pod busa.

Jeżeli kiedykolwiek będziecie w Austrii, z całego serca polecam udać się pod wodospady w Krimml. A jeszcze bardziej przemierzyć Dolinę Krimmler Achental rowerem lub  przejść się nawet jej fragmentem. Trasa jest idealna na całodzienną wycieczkę rowerową, nie jest ona bardzo wymagająca, jednak można się zmęczyć. Klimat i widoki wynagradzają wszystko!

W kolejnych wpisach opiszę pozostałe wycieczki rowerowe, które udało nam się zrealizować w Austrii.

Ślad wycieczki zapisany w aplikacji Garmin Connect
Profil przewyższenia z aplikacji Garmin Connect
Przewiń na górę