Cucumbrove

Travelling. Cycling. Hiking. Eating.

Poncha

Offroad - Land Roverem przez Maderę

Trasa: Południowo-zachodnia część wyspy

Dystans: 120 km

Czas: 8h

Offroad na Maderze? Czemu nie!

Wycieczka Land Roverem z Dragon Tree Travel po południowo-zachodniej części wyspy, była jednym z lepszych doświadczeń podczas naszego pobytu na Maderze. 

Dragon Tree Travel organizuje różne wycieczki po Maderze z perspektywy jej mieszkańców. Dzięki przemieszczaniu się samochodami terenowymi, po starych, malowniczych drogach – docierają tam, gdzie zwykły turysta nie dojedzie samochodem osobowym. 

My wybraliśmy opcję „Biegun Ciepła” opisywaną jako zwiedzanie trudno dostępnej i najcieplejszej części wyspy.

Dodatkowo wycieczki te organizuje Polak (właściciel firmy). Jak sam zaznaczał, w tym momencie jedynie dla polskojęzycznych grup. Spotkaliśmy podczas naszego pobytu na Maderze bardzo dużo naszych rodaków, więc chętnych raczej nie brakuje.

Samochody zazwyczaj podjeżdżają po każdego pod jego miejsce zakwaterowania. Kiedy wszystkie auta pozbierają już swoich pasażerów, spotykają się w jednym miejscu, w którym rozpoczyna się wycieczka.

Link do strony z ofertą i opisem znajdziecie tutaj: https://www.dragontreetravel.com/

Cała zabawa polega na tym, że jedziemy w grupie 3 samochodów, które połączone są ze sobą za pomocą bezprzewodowego, cyfrowego systemu. Pierwsze auto prowadzone jest przez polskiego przewodnika, który opowiada co widzimy dookoła siebie. Oprócz tego dzieli się swoimi doświadczeniami z życia na Maderze oraz różnymi anegdotami. Dzięki bezprzewodowemu nagłośnieniu, przewodnika słychać jednocześnie we wszystkich samochodach.

Najlepsza część podróży to oczywiście jazda po bezdrożach! Można podziwiać wszystko co nas otacza na stojąco dzięki otwartym dachom i dodatkowym uchwytom.

Początkowo przejechaliśmy przez ogromne plantacje bananów, następnie wjechaliśmy do lasu i pięliśmy się w górę wśród zielonych pagórków i pasących się na nich dzikich krów.

Jedną z ciekawostek było to, że mięso tych krów jest bardzo drogie i najlepsze, dzięki bezstresowym warunkom w jakich żyją. Także sposób w jaki są łapane, żeby ich nie zestresować, jest bardzo zaskakujący.

Wyjechaliśmy na tyle wysoko, że na horyzoncie wyłonił się Ocean Atlantycki. Jak zwykle Madera nie zawiodła widokami, dodatkowo pogoda była idealna!

Zatrzymaliśmy się na chwilę na niesamowitym punkcie widokowym. Pośrodku niczego, zero dodatkowych ludzi, tylko cisza, spokój i piękny krajobraz…

Następny przystanek z widokiem na najwyższe góry Madery oraz malownicze serpentyny. Tutaj jednak już mniej dziko, ponieważ można dostać się do tego punktu krętą asfaltową drogą.

Na szczęście ponownie zbaczamy na bezdroża, którymi docieramy do małego baru. Robimy krótką przerwę na jedyną w swoim rodzaju ponchę.

Więcej szczegółów o tym lokalnym drinku we wpisie https://cucumbrove.pl/madera-maderska-kuchnia/ 

Dalej docieramy do kolejnych pięknych punktów widokowych. Opcja otwartego dachu w samochodach daje też super swobodę. Można złapać trochę promieni słońca, poczuć wiatr we włosach i jeszcze łatwiej podziwiać przepiękne widoki.

Dodatkowo krajobraz cały czas się zmienia. Najwyższe góry, Ocean Atlantycki, a nawet jedyny na Maderze płaskowyż na wysokości 1400 m n.p.m. – Paul de Serra porośnięty trawą i wrzoścami.

Naszym kolejnym przystankiem jest najdalej wysunięty na zachód przylądek wyspy – Ponta do Pargo, z którego również rozciągają się niesamowite widoki. 

Do punktu docieramy schodząc wśród żywo zielonych traw. I tutaj bądźcie przygotowani, bo nas zaskoczyła obecność kleszczy!

Stąd możemy obserwować zapierający dech widok na wysunięty klif, ocean mieniący się we wszystkich odcieniach niebieskiego oraz kaktusy.

Podczas wycieczki przewidziany jest też obiad – oczywiście w lokalnej restauracji z przepyszną espadą (lokalny przysmak – ryba głębinowa podawana ze smażonym bananem i ziemniakami).

Odwiedzamy też bardzo klimatyczną, tradycyjną, rybacką wioskę – gdzie urządzamy sobie krótki spacer.

Wycieczka zajmuje cały dzień i kosztuje około 50 euro za osobę. Jednak biorąc pod uwagę niezapomniane doświadczenie i bajeczne widoki, zdecydowanie warto.

Przewodnik jest bardzo interesującą osobą i potrafi w ciekawy sposób przemycać różne informacje.

Bez dwóch zdań podjęłabym drugi raz taka samą decyzję i wybrałabym się na offroad po Maderze.

Jeżeli planujecie wyjazd na Maderę, polecam wybrać się z nimi na chociaż jedną z wycieczek. Jest to też bardzo fajna opcja dla osób, które nie chcą same wynajmować auta, by poruszać się po wyspie.

Ślad wycieczki zapisany w aplikacji Garmin Connect

Tradycyjne przysmaki - kuchnia maderska

Restauracja: Casal da Penha

Adres: Beco da Ataíde 1, 9000-604 Funchal

Po kilku dniach pobytu na Maderze, powiedziałabym, że maderska kuchnia składa się głównie z ryb i mięsa. Nie uświadczymy tutaj bogactwa warzyw na talerzu. Z tego co zauważyliśmy – tak jak w Polsce podczas obiadu króluje mizeria, bądź tarta marchewka, na Maderze praktycznie zawsze podawane są gotowana marchewka, brokuł i fasolka.

Po jednej z wycieczek pojechaliśmy na obiad do Funchal i trafiliśmy do restauracji, gdzie zjedliśmy najlepszy regionalny posiłek podczas całego wyjazdu. Dlatego chciałabym polecić Wam to miejsce – restaurację Casal da Penha.

Oczywiście nie obyło się bez przygód. Gdy dojechaliśmy wygłodniali do Funchal, zostawiliśmy samochód pod słynnym Muzeum Cristiano Ronaldo (Parking pod muzeum). Podeszliśmy pod knajpę i okazało się, że jedzenie będzie serwowane dopiero za godzinę, bo akurat mają przerwę.

Stwierdziliśmy, że szukamy w takim razie innego miejsca, ale na szczęście nic innego nie rzuciło nam się w oczy i kręcąc się chwile po mieście, znowu wróciliśmy tutaj: Restauracja Casal da Penha

Zaczęliśmy oczywiście od ponchy. Jest to maderski drink zrobiony z rumu aguardente, soku z cytryny, bądź pomarańczy oraz miodu pszczelego. Raczyliśmy się tym trunkiem dosyć często i według nas był to jeden z lepszych drinków jakie kiedykolwiek piliśmy. Bardzo orzeźwiający, mało słodki i nieoszukany.

Nie mogło też zabraknąć tradycyjnego chlebka Bolo do Caco, który powstaje z mieszanki mąk oraz ziemniaków. Bardzo często serwowany jest na ciepło z masłem czosnkowym.

Jako danie główne, zamówiłam espatadę. Było to moje drugie podejście i cieszę się, że zaryzykowałam po pierwszym nieudanym, bo tym razem było to niesamowite doznanie kulinarne.

Espatada są to kawałki wołowiny nacierane czosnkiem i ziołami, następnie nadziewane na aromatyczną gałązkę z drzewa laurowego i pieczone nad drewnem. Mięso rozpływało się w ustach, było delikatnie złapane z wierzchu i przesiąknięte aromatem dymu. 

Nie przepadam za praktycznie surowym mięsem, ale to było naprawdę niesamowite.

Innym bardzo popularnym maderskim daniem jest espada. 

Espada, inaczej pałasz czarny. Jest to ryba głębinowa, którą łowi się jedynie w dwóch miejscach na świecie – w Japonii i koło Madery. Podaje się ją z ziemniakami i  smażonymi bananami. Ryba ma białe, bardzo delikatne mięso – coś pomiędzy dorszem a halibutem. Warto więc spróbować tego regionalnego przysmaku. 

Po obiedzie zrobiliśmy sobie krótki spacer po mieście. Byliśmy na Maderze w maju i jak się okazało parę dni przed paradą kwiatów, która jest tam wielkim, corocznym wydarzeniem.

Nie mieliśmy za dużo czasu, żeby chodzić po Funchal, ale po tym krótkim spacerze, byliśmy pozytywnie zaskoczeni ilością roślinności, parków i zieleni w centrum stolicy Madery.

Warto znaleźć chwile, aby się tam trochę pokręcić. Oczywiście przy okazji polecam też zaglądnąć do opisanej wyżej restauracji i popróbować maderskiej kuchni.

Przewiń na górę