Wschód Bar– to azjatycka restauracja wcześniej działająca jako mały lokal w pasażu na ul. Miodowej.
Od 2022 roku knajpka przeniosła się do znacznie większego lokalu wraz z ogródkiem.
Przed knajpą kolejka, co sugeruje nam, że będzie pysznie! Obsługa na bieżąco informuje o czasie oczekiwania, szczerze też mówi, jeżeli takowe czekanie na stolik nie ma sensu.
Na szczęście po około 15 min, udaje nam się dostać do środka.
Od razu otrzymujemy menu i rzuca nam się w oczy pozycja „Little Chinatown” – dla 2-3 osób, w której znajduje się 5 dań z karty. Jest to bardzo atrakcyjna opcja, szczególnie na pierwszy raz, ponieważ można spróbować sporo rzeczy.
Restauracja ta działa na zasadzie „foodsharigu”, także dania dostajecie na środek stołu i możecie dzielić się nimi razem ze znajomymi.
Karta napojów jest bardzo rozbudowana – mamy do wyboru wina, drinki, herbaty, kombuche.
Moją uwagę przykuwa tempache – wprawdzie nie azjatycki, ale meksykański napój ze skórek ananasa, imbiru i chilli, który jest też podawany z karafką piwa.
Smak jest bardzo interesujący, a sam napój orzeźwiający. Nie czuć ostrości chilli.
Dostajemy talerze a wraz z nimi jedynie pałeczki – także jedzenie dla mnie będzie na pewno sporym wyzwaniem.
Na dania czekamy około 20 min – dość krótko, patrząc na to, że wszystkie stoliki w lokalu są zajęte.
Jako pierwsze dostajemy Sichuan Wontons – czyli tradycyjne chińskie pierożki z wieprzowiną. Ciasto jest bardzo delikatne, a farsz lekko ostro. Całość bardzo dobrze dopełnia sos wraz z dymką.
Chwilę później otrzymujemy pozostałe dania – ledwo nam się mieszczą na stoliku, stąd też różne dziwne kąty, pod którymi zostały zrobione zdjęcia.
Próbujemy wszystkiego po kolei.
Hong Kong style pork ribs – żeberka wieprzowe, bardzo delikatne, miękkie w pysznej marynacie z chińskiego, ryżowego wina i sosu sojowego. Generalnie nie przepadam za żeberkami, a te były naprawdę pyszne.
Jeszcze lepiej smakowały w towarzystwie Yu Xiang– smażonych w woku bakłażanów w sosie z fermentowanych nasion soi. Był to zaskakujący smak i jedno z lepszych dań, których tutaj skosztowaliśmy.
Aż zaczęliśmy żałować, że nie dostaliśmy łyżek, aby wygrzebać resztki tego sosu.
Natomiast najlepszym daniem zdecydowanie był Korean style fried chicken, czyli kąski kurczaka w słodko-ostrej glazurze. Delikatne mięso, z niesamowitą otoczką – bardzo zaskakujący smak. Dla samego tego kurczaka, byłabym w stanie tutaj częściej bywać.
Dodatkowo w zestawie była jeszcze Liangban Mu’er – sałatka z suszonych grzybów mun, ogórka oraz kolendry. Odświeżająca, o nieoczywistym smaku – warto jej spróbować.
Dostaliśmy także dwie miseczki ryżu jaśminowego, ale przy tych wszystkich dobrodziejstawch nie byliśmy w stanie wszystkiego zjeść.
Zestaw zdecydowanie dla 3 osób.
Wizyta w restauracji Wschód Bar była pyszna i zaskakująca dla naszych kubków smakowych. Dużo nowych smaków, ciekawe dania, miła obsługa oraz bardzo fajny klimat lokalu.
Na pewno jeszcze nieraz tam wpadniemy, ponieważ zostało jeszcze kilka pozycji do spróbowania, a niektóre warto zjeść ponownie.