Cucumbrove

Travelling. Cycling. Hiking. Eating.

Polecane restauracje Kraków

Restauracja Franca w Krakowie - moja topka, którą warto odwiedzić

Restauracja: Franca

Adres:  Krupnicza 8, 31-123 Kraków

Byłam w restauracji Franca już 3 razy i za każdym razem wychodziłam z tego miejsca z tym samym wrażeniem: jest to restauracja, która zostaje w pamięci.

Już dawno nie miałam takiego efektu WOW przy daniach, które powodowały, że moje kubki smakowe po prostu oszalały. Wizyty te były pełne odkrywania smaków dających zupełnie nowe doznania.

Sezonowe menu – każda wizyta to inna historia

Jedną z rzeczy, które bardzo lubię w restauracji Franca, jest ich sezonowe i zmieniające się menu. To nie jest to samo co zawsze, tylko kreatywne, dopasowane do sezonu podejście do składników. Dzięki temu za każdym razem, gdy wracam, odkrywam nowe smaki, tekstury i kombinacje, które zaskakują mnie bardziej niż poprzednie

Co warto spróbować?

Chrupiące krewetki | chałka | kalarepa tłuczona | nerkowce | zielone jabłko

Ta sałatka z kalarepy to mega orzeźwiający strzał – chrupiące krewetki w połączeniu z tą sałatką to jedna z tych kompozycji, która zostaje w głowie (i na języku) na długo.

Kopytka z wołowiną | sos z polskich serów | kozieradka | fermentowana kapusta | bułka rumiana

Totalny ’must-have’, który jadłam już trzy razy i za każdym razem byłam zachwycona. Kopytka delikatne niczym chmurka, mięso wołowe rozpływające się w ustach i wyrazisty sos serowy – tego dania każdy powinien spróbować.

Szaszłyk z polskiej karkówki | baba ganoush | palone masło | orzech laskowy

Mięso tak delikatne i rozpływające się, że naprawdę nie mogę przestać o nim myśleć. Dodatkowo wyczuwalny posmak ogniska. To jeden z tych szaszłyków, które mogłyby konkurować z Espatadą z Madery, o której wspominałam we wpisie o tradycyjnych maderskich przysmakach (LINK).

Ubijana bryndza podhalańska | grillowana dynia | karmel jabłkowy | cykoria

I teraz coś, co totalnie rozwaliło mi mózg. Jedno z najlepszych wege dań, jakie jadłam. Słoność kremowej, puszystej bryndzy, w połączeniu ze słodyczą dyni i różnymi teksturami – perfekcyjne połączenie.

Pierogi z gęsiną | czosnek fermentowany | konfitura z brusznicy

Delikatne ciasto, przepyszny, aromatyczny farsz i kwaśna brusznica jako twist – to danie to idealny balans jesienno-zimowych smaków. Każdy kęs to harmonijna eksplozja aromatów.

Deser, który także się pamięta

Sernik z popcornem z gryki

Połączenie kremowego sernika z karmelem oraz nutą prażonego popcornu z gryki, który daje przyjemne chrupnięcie – to jedno z deserowych zaskoczeń, które warto spróbować.

Kilka praktycznych wskazówek

 💡 Franca działa w koncepcie talerzykowym, ale porcje są całkiem spore (pomijając przystawki). Dlatego idealnie jest zamówić kilka pozycji na spółkę i próbować każdego po trochu.

 💡 Koktaile są również warte uwagi – bardzo kreatywne połączenia smaków i nietuzinkowe

 💡 Warto wcześniej zarezerwować stolik, ponieważ restauracja ma spory ruch i często jest pełno.

 💡 Wnętrze restauracji jest bardzo przytulne, z klimatem i spokojem, który świetnie pasuje do dłuższej degustacji dań.

Podsumowanie

Franca to jedno z tych miejsc w Krakowie, które wchodzi do mojej osobistej topki restauracji. Każda wizyta to nowa przygoda smakowa, a kreatywność kucharzy sprawia, że wracam tam z czystą chęcią odkrywania kolejnych sezonowych specjałów.

Bardzo polecam odwiedzić i spróbować różnych pozycji z karty.

Poranki - najlepsze śniadania w Krakowie

Restauracja: Poranki

Adres: Plac Bawół 4, 31-057 Kraków

Nie wiem jak dla Was, ale śniadanie to dla mnie najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Wiadomo, że każdy dzień trzeba zacząć dobrze i chyba nie ma nic lepszego, niż smaczne śniadanie.

Poranki to pyszny, śniadaniowy koncept znajdujący się na krakowskim Kazimierzu. Mały, przytulny lokal ukryty w jednej z kamienic.

Menu jest dość krótkie, ale każdy może znaleźć coś dla siebie. Są tutaj opcje posiłków zarówno na słodko i na słono, a także pozycje bezglutenowe i wegańskie.

Z ciekawostek – gofry, bułki, chleb oraz pancakes – wszystko wypiekane jest na miejscu.

Jako pierwsza dociera do nas kawa o niesamowitym smaku i aromacie. Prezentuje się bardzo estetycznie.

Jeżeli chodzi o same posiłki, musieliśmy na nie trochę poczekać, ale jest to wpisane w kulturę powolnych śniadań, pozwalającą celebrować niespiesznie poranny czas.

Najchętniej spróbowalibyśmy wszystkiego, ponieważ każda pozycja w karcie wydaje się bardzo atrakcyjna. Ostatecznie decydujemy się na burgera śniadaniowego, gofra z bekonem i pancakes z solonym karmelem.

Jajka w koszulce, bekon, szpinak oraz sos holenderski podane na ciepłym chrupiącym gofrze były najlepszym wyborem.

Wszystkie smaki tworzyły spójną całość i pobudzały nasze kubki smakowe.

Kolejna pozycja na słono – wypiekana na miejscu brioszka w towarzystwie białej kiełbasy, jajka sadzonego, marynowanej czerwonej cebuli oraz sosu musztardowo-miodowego. 

Wybór również bardzo smaczny, ale jednak gofry wygrały tę konkurencję.

I na koniec – jako śniadaniowy deser – pancakes z solonym karmelem, karmelizowanym bananem, kremem z rumem oraz kruszonką. Były to chyba najlepsze placuszki jakie kiedykolwiek jadłam. Chociaż orange french toast są dla nich ponoć mocną konkurencją. Może uda się nam to sprawdzić następnym razem.

Jeżeli szukacie więc miejsca na pyszne, powolne śniadanie, zdecydowanie polecam zaglądnąć do restauracji Poranki.

Wschód Bar - azjatyckie smaki

Restauracja: Wschód Bar

Adres: Zduńska 18 Stare Dębniki, 30-304 Kraków 

Wschód Bar – to azjatycka restauracja wcześniej działająca jako mały lokal w pasażu na ul. Miodowej.

Od 2022 roku knajpka przeniosła się do znacznie większego lokalu wraz z ogródkiem. 

Przed knajpą kolejka, co sugeruje nam, że będzie pysznie! Obsługa na bieżąco informuje o czasie oczekiwania, szczerze też mówi, jeżeli takowe czekanie na stolik nie ma sensu. 

Na szczęście po około 15 min, udaje nam się dostać do środka.

Od razu otrzymujemy menu i rzuca nam się w oczy pozycja „Little Chinatown” – dla 2-3 osób, w której znajduje się 5 dań z karty. Jest to bardzo atrakcyjna opcja, szczególnie na pierwszy raz, ponieważ można spróbować sporo rzeczy.

Restauracja ta działa na zasadzie „foodsharigu”, także dania dostajecie na środek stołu i możecie dzielić się nimi razem ze znajomymi.

Karta napojów jest bardzo rozbudowana – mamy do wyboru wina, drinki, herbaty, kombuche.

Moją uwagę przykuwa tempache – wprawdzie nie azjatycki, ale meksykański napój ze skórek ananasa, imbiru i chilli, który jest też podawany z karafką piwa.

Smak jest bardzo interesujący, a sam napój orzeźwiający. Nie czuć ostrości chilli.

Dostajemy talerze a wraz z nimi jedynie pałeczki – także jedzenie dla mnie będzie na pewno sporym wyzwaniem.

Na dania czekamy około 20 min – dość krótko, patrząc na to, że wszystkie stoliki w lokalu są zajęte.

Jako pierwsze dostajemy Sichuan Wontons – czyli tradycyjne chińskie pierożki z wieprzowiną. Ciasto jest bardzo delikatne, a farsz lekko ostro. Całość bardzo dobrze dopełnia sos wraz z dymką.

Chwilę później otrzymujemy pozostałe dania – ledwo nam się mieszczą na stoliku, stąd też różne dziwne kąty, pod którymi zostały zrobione zdjęcia.

Próbujemy wszystkiego po kolei.

Hong Kong style pork ribs – żeberka wieprzowe, bardzo delikatne, miękkie w pysznej marynacie z chińskiego, ryżowego wina i sosu sojowego. Generalnie nie przepadam za żeberkami, a te były naprawdę pyszne.

Jeszcze lepiej smakowały w towarzystwie Yu Xiang – smażonych w woku bakłażanów w sosie z fermentowanych nasion soi. Był to zaskakujący smak i jedno z lepszych dań, których tutaj skosztowaliśmy.

Aż zaczęliśmy żałować, że nie dostaliśmy łyżek, aby wygrzebać resztki tego sosu.

Natomiast najlepszym daniem zdecydowanie był Korean style fried chicken, czyli kąski kurczaka w słodko-ostrej glazurze. Delikatne mięso, z niesamowitą otoczką – bardzo zaskakujący smak. Dla samego tego kurczaka, byłabym w stanie tutaj częściej bywać.

Dodatkowo w zestawie była jeszcze Liangban Mu’er – sałatka z suszonych grzybów mun, ogórka oraz kolendry. Odświeżająca, o nieoczywistym smaku – warto jej spróbować.

Dostaliśmy także dwie miseczki ryżu jaśminowego, ale przy tych wszystkich dobrodziejstawch nie byliśmy w stanie wszystkiego zjeść.

Zestaw zdecydowanie dla 3 osób.

Wizyta w restauracji Wschód Bar była pyszna i zaskakująca dla naszych kubków smakowych. Dużo nowych smaków, ciekawe dania, miła obsługa oraz bardzo fajny klimat lokalu. 

Na pewno jeszcze nieraz tam wpadniemy, ponieważ zostało jeszcze kilka pozycji do spróbowania, a niektóre warto zjeść ponownie.

Akita Ramen - japoński bulion

Restauracja: Akita Ramen

Adres: Węgłowa 4/LU 10, 31-063 Kraków

A może by tak trochę zaszaleć i spróbować zupełnie czegoś nowego?

Tym razem decydujemy się rzucić w nieznane i zasmakować japońskiej kuchni, a dokładniej ramenu.

Ramen jest to japońska zupa, mówiąc wprost: bulion z makaronem i różnymi dodatkami.

Nazwa pochodzi od chińskiego słowa określającego rodzaj pszennego makaronu i oryginalnie danie to pochodzi z Chin. Natomiast wariacje, które mamy okazje skosztować są to japońskie wersje tej zupy.

Ktoś mógłby sobie pomyśleć, co jest nadzwyczajnego w tym daniu? Przecież każdy zna doskonale smak polskiego, niedzielnego rosołu…

Gwarantuje Wam, że ramen smakuje zupełnie inaczej. Dużą rolę pełnią w nim także niezwykłe dodatki. A rodzajów i wariacji jest mnóstwo.

Skoro to nasz pierwszy raz, udaliśmy się do miejsca w Krakowie, które ponoć serwuje najlepszy – Akita Ramen.

Restauracja nie jest zbyt duża, za to bardzo klimatyczna. Przed nią zazwyczaj stoi kolejka – co świadczy o tym, że musi być dobrze.

Na szczęście posuwa się on dość szybko i po około 20 min oczekiwania, udaje nam się zająć miejsce.

Na początek zamawiamy Tsukemono set, czyli zestaw 5-ciu talerzyków, z różnymi przystawkami. Szybko otrzymujemy kolorowy zestaw, a w nim m.in. marynowana rzepa, imbir, soja, kimchi, wakame. 

Wszystkie smaki są ciekawe i smaczne.

Pobudziliśmy nasze kubki smakowe, więc bierzemy się za zamawianie ramenów.

Wybieramy Akita Ramen, Red Alert Tantan, Tricity Reunited oraz New wave shoyu vegan.

Podczas oczekiwania na dania, sympatyczny pan kelner przeprowadza nam krótkie szkolenie z posługiwania się pałeczkami. To było bardzo miłe z jego strony.

Ale przejdźmy do konkretów.

Akita Ramen – według mnie najmniej wyrazisty, ale warto go wybrać do spróbowania za pierwszym razem, ponieważ jest on najbardziej klasyczny.

Red Alert Tantan – polecam każdemu kto lubi „zabielane zupy” oraz masło orzechowe. Ciekawe połączenie smaków pikantnej mielonej wieprzowiny, w towarzystwie kapusty pekińskiej, sosu ostrygowego, chutney z czerwonej cebuli oraz masła orzechowego. Dla mnie dość mocno wyczuwalny sos sojowy, ale w smaku bardzo dobry.

Trictiy Reunited – mój faworyt! Pyszny wywar, bardzo delikatny, do tego kurczak w panko, wakame i dymka. Na pewno jeszcze po niego wrócę.

I ostatni wypróbowany przez nas – New wave shoyu vegan – wegetariański. Znajdziemy w nim boczniaki w panko, jarmuż oraz nori. Również delikatniejszy w samku i równie dobry.

Fajną opcją jest też możliwość dobrania sobie dodatków – np. pierożka wonton (nadziewany wołowiną, kolendrą i dymką) lub jajka marynowanego i wiele innych.

Polecam również spróbować lemoniady – mango z imbirem – jest przepyszna.

Wizytę oceniamy bardzo dobrze. Porcje są spore, więc zaspokoją nawet największego głodomora. Cena ramenu to około 30 zł, także nie jest bardzo wygórowana.

Polecam każdemu, kto jeszcze nie jadł – naprawdę warto spróbować!

Pizzeria Olio – najlepsza pizza w Krakowie!

Pizzeria: Olio Pizza Napoletana

Adres: Nadwiślańska 7, 30-527 Kraków

Tym razem coś dla miłośników pizzy neapolitańskiej!

Całkiem niedawno otwarta w Krakowie pizzeria Olio, która znalazła się w czołówce mojego rankingu.

Pizzeria znajduje się na krakowskim Podgórzu, niedaleko Kładki Ojca Bernatka.

Pierwszy lokal powstał w Gliwicach, a teraz postanowili podbić krakowskie podniebienia. Co zresztą  wychodzi im całkiem dobrze.

Za pierwszym razem odwiedziliśmy to miejsce w piątek wieczorem. Lokal był pełny – zarówno w środku jak i na zewnątrz.

Na szczęście udało nam się bardzo szybko znaleźć stolik.

Design we wnętrzu robi spore wrażenie. Chociaż na pierwszy rzut oka powiedziałabym, że to cukiernia, a nie pizzeria. Wszystko jest spójne i dopracowane w najmniejszym detalu.

Oprócz standardowej karty menu, otrzymaliśmy także dodatkową, na której widniały propozycje sezonowe – oznaczone jako top.

W menu można znaleźć również objaśnienia do praktycznie każdego składnika.

Po konsultacji z bardzo sympatycznym panem kelnerem zamówiliśmy pizzę ze szparagami oraz pizzę z roast beef’em.

Dodatkowo, zgodnie z poleceniem, wzięliśmy lemoniadę lawendowo – melonową oraz drinka Hugo. Obie propozycję były bardzo dobre i pozytywnie zaskoczyły nas swoim wyglądem.

Bardzo fajnym rozwiązaniem jest też sposób podania sztućców oraz umieszczenia kwiatów na stole – w ogromnych puszkach prawdopodobnie po pomidorach.

Dodatkowo można też na nich znaleźć instrukcję jedzenia pizzy neapolitańskiej.

Za pierwszym razem na samą pizzę czekaliśmy około 40 min, ale widać było, że ruch jest bardzo duży.

Jak w końcu dotarły na nasz stół – stwierdziliśmy, że warto było czekać.

Pyszne ciasto, niesamowity sos pomidorowy, ilość składników także powalała – roast beef pokrywał praktycznie całą pizzę.

Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni smakiem

Podczas kolejnej wizyty również zastaliśmy pełny lokal, tym razem jednak czas oczekiwania był dużo krótszy.

Spróbowaliśmy kolejnych pozycji – pizza z kurkami oraz NO.8 ze stałego menu z włoskim salami, pikantnym specjałem z mięsa wieprzowego oraz kremowym serkiem. Po obu wizytach, ta druga jest zdecydowanie naszym faworytem.

Dodatkowo ponownie zamówiliśmy lemoniadę lawendowo – melonową. Trzeba korzystać, póki mamy sezon na lawendę.

Jeżeli chodzi o ceny, może nie są one najniższe. Za pizzę zapłacimy około 30 – 40 zł. Jednak warto, ponieważ można wyczuć, że składniki są bardzo dobrej jakości.

Drinki i inne napoje są raczej w standardowych cenach.

Pizzeria Olio jest to kulinarne miejsce na mapie Krakowa, które zdecydowanie warto odwiedzić!

A dla wszystkich pizzowych łasuchów mieszkających w Trójmieście lub wybierających się tam na urlop, polecam zajrzeć do wpisu o najlepszej pizzy w Trójmieście:

Prosto Pizza i Piwo – najlepsza pizza w Trójmieście!

Przewiń na górę