Auto można też zostawić na wcześniejszych parkingach, ponieważ tutaj podjeżdżamy szutrową drogą, ale dzięki temu urwaliśmy około 4 km w jedną stronę. Koszt parkingu: 6 euro.
Droga początkowo jest szeroka z lekkim wzniosem i cały czas wędrujemy wzdłuż strumyka. W ramach ciekawostki – dolina Kleinarl, w której się znajdujemy, od setek lat była wykorzystywana przez pasterzy. Wiele dzisiejszych szlaków to dawne drogi, którymi pędzono bydło na wysokogórskie hale.
Podejście pod wodospad
Po dosyć spokojnym początku trasa zmienia się w stromy zygzak. Wspinamy się pod wodospad, który spływając z ogromnej wysokości po skałkach, wygląda dość spektakularnie. Szum wody skutecznie odciąga uwagę od palących ud. To właśnie tu zaczynamy czuć, że nie będzie to leciutka trasa.
Jezioro Tappenkarsee – alpejski klejnot
Po podejściu docieramy w końcu nad Tappenkarsee – jedno z największych naturalnych jezior wysokogórskich w Austrii. Położone jest na wysokości ok. 1768 m n.p.m., wciśnięte w dolinę i otoczone stromymi zboczami, wygląda absolutnie spektakularnie.
Kolor wody jest wręcz nierealny – intensywnie turkusowy, typowo alpejski.
Tappenkarsee jest jeziorem polodowcowym, a jego intensywny kolor wynika z tzw. mączki lodowcowej, czyli drobnych cząstek skalnych unoszących się w wodzie i odbijających światło.
Tuż nad jeziorem znajduje się pierwsze schronisko – Tappenkarseealm, które działa latem i od lat jest ważnym punktem na mapie alpejskich wędrówek.
Dzika ścieżka ponad jeziorem
Za schroniskiem zaczyna się zupełnie inna droga. Ścieżka robi się węższa, bardziej dzika i momentami stroma. Idziemy coraz wyżej mając jezioro cały czas za sobą. Widoki są obłędne, ale miejscami potrafi zakręcić się w głowie.
Po chwili krajobraz się zmienia i pojawiają się zielone, falujące polany i obłe szczyty.
Ten fragment Alp często porównywany jest do „alpejskich Bieszczad” – miękkie linie gór i rozległe hale kontrastują z ostrymi, skalistymi Alpami Wysokimi.
Na trasie spotykamy bardzo niewiele osób – cisza, przestrzeń i absolutne poczucie bycia „gdzieś daleko od wszystkiego”.
Draugsteintorl (2077 m n.p.m.)
Po solidnym podejściu docieramy na wierzchołek Draugsteintorl (2077 m n.p.m.). Jest to bardziej przełęcz niż klasyczny szczyt, ale panorama rekompensuje wszystko.
Z góry jezioro Tappenkarsee wygląda jeszcze bardziej imponująco, a do tego otwiera się widok na dalsze pasma Radstädter Tauern.
Jako ciekawostka: nazwa „Tor(l)” w języku niemieckim oznacza przełęcz lub „bramę” – i faktycznie, Draugsteintorl jest naturalnym przejściem pomiędzy dolinami
Granią do Karteistorl (2146 m n.p.m.)
Po krótkiej przerwie na przekąski i podziwianie widoków, z Draugsteintorl ruszamy granią w stronę Karteistorl. To jeden z najpiękniejszych fragmentów całej trasy.
Widoki są typowo alpejskie – tafla jeziora daleko pod nami, zielone hale, a w oddali skaliste, miejscami ośniezone szczyty.
Radstädter Tauern są mniej znane niż np. Alpy Zillertalskie, ale dzięki temu zachowały dziki charakter i brak tłumów – nawet w środku sezonu (my byliśmy tam w czerwcu).
Na Karteistorl (2146 m) znajdujemy się na rozwidleniu szlaków. Stąd decydujemy się na zejście w stronę jeziora, zamykając pętlę.
Gruzja w Aplach i…wyscig z krowami
Podczas zejścia znowu mamy widok na ogromne zielone przestrzenie, pasące się krowy i galopujące konie. Sprawia to, że przez moment czujemy się bardziej jak w Gruzji niż w Austrii.
Po drodze docieramy do kolejnego schroniska, gdzie jemy obiad, ale niestety jedzenie okazuje się dość przeciętne.
Ruszamy dalej i… robi się coraz bardziej ciekawie. Idziemy dosłownie wśród koni, a w pewnym momencie stado moich ulubionych krów zaczyna coraz szybciej przemieszczać się w stronę ścieżki. Podchodzi też do pary siedzącej na kocyku koło jeziora i bardzo szybko ją przegania.
Zdecydowanie przyspieszamy – nikt z nas nie ma ochoty utknąć razem z tym stadkiem przy drewnianej furtce odgradzającej im ścieżkę.
Był to mały wyścig, ale zdążyliśmy…
Podsumowanie wycieczki
To była jedna z tych tras, które zostają w głowie na długo. Piękne jezioro, widoki z grani, dzikie ścieżki, brak tłumów i solidne przewyższenie.
Nie jest to najłatwiejsza wycieczka – podejścia i fragmenty graniowe wymagają kondycji, ale zdecydowanie jedna z najbardziej widokowych tras w tej części Austrii.
Jeżeli lubicie alpejskie jeziora, przestrzeń i poczucie przygody – Draugsteintorl i Karteistorl przez Tappenkarseeto absolutny must-see.
Ślad wycieczki zapisany w aplikacji Garmin Connect
Przewyższenie zapisane w aplikacji Garmin Connect
Alpy: Tappenkarsee – trekking w Alpach Austriackich: Draugsteintorl i Karteistorl